Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.  Kliknij "Zamknij" aby zaakceptować naszą politykę.

[Zamknij]

Marian Kociniak nie żyje

17-03-2016

Na zdjęciu archiwalnym z dnia 13.01.2010. aktor Marian Kociniak podczas konferencji prasowej poświęconej jubileuszowi 50-lecia pracy artystycznej, w Warszawie.  autor zdjęcia: Paweł Supernak/PAP
Na zdjęciu archiwalnym z dnia 13.01.2010. aktor Marian Kociniak podczas konferencji prasowej poświęconej jubileuszowi 50-lecia pracy artystycznej, w Warszawie.  fot.: Paweł Supernak/PAP

Wybitny aktor teatralny, filmowy i kabaretowy zmarł 17 marca br. w Warszawie. Miał 80 lat, w ostatnim czasie chorował. Marian Kociniak w swoim dorobku miał dziesiątki ról filmowych i kabaretowych, ponad 150 ról teatralnych.

 

Urodził się 11 stycznia 1936 roku w Warszawie. Tam też ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną, był uczniem Ludwika Sempolińskiego. Na teatralnych deskach zadebiutował przed ukończeniem studiów w warszawskim STS-ie u Jerzego Markuszewskiego w programie składanym "Esmeralda, czyli baśń..." (1958).

Od 1959 roku do 2009 roku występował w warszawskim Teatrze Ateneum; później był związany z Teatrem na Woli. Na 40-lecie pracy na scenie Teatru Ateneum zagrał Stalina w światowej prapremierze sztuki Ronalda Harwooda "Herbatka u Stalina" w reżyserii Tomasza Zygadły. Z okazji jubileuszu 50-lecia zagrał w spektaklu "Bomba" w Teatrze na Woli.

Aktor występował też w cieszących się ogromną popularnością spektaklach kabaretowych: "Hemar" (1987) w reżyserii Wojciecha Młynarskiego oraz "Tuwim - kabaret" (1991) w reżyserii Emiliana Kamińskiego.

Niezapomniany Franciszek Dolas

W filmie zadebiutował w 1960 roku epizodem u Andrzeja Wajdy w "Niewinnych czarodziejach". Dwa lata później zagrał pierwszoplanową rolę młodego komandosa Grzegorza Wareckiego w filmie "Czerwone berety" Pawła Komorowskiego. W tym samym roku zagrał u Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego w "Gangsterach i filantropach" oraz Nieboraka u Jana Batorego w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc".

Popularność przyniosła mu rola szeregowca Franciszka Dolasa z komedii Tadeusza Chmielewskiego "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" (1970). Film powstał na podstawie powieści Kazimierza Sławińskiego "Przygody kanoniera Dolasa". Bił rekordy popularności. Dla miłośników filmu powstała nawet gra komputerowa o nieznanych przygodach głównego bohatera.

Kociniak zagrał również pechowego Murgrabię z serialu "Janosik" Jerzego Passendorfera (1974), zaś w serialu "Jan Serce" był najbliższym przyjacielem tytułowego bohatera. Zagrał Lindeta w "Dantonie" Andrzeja Wajdy (1982) oraz tytułową postać w filmie Henryka Kluby "Chudy i inni" (1966). W "Panu Tadeuszu" Andrzeja Wajdy wcielił się w postać Protazego.

Nie udzielał wywiadów. "Grał bebechami"

Kociniak znany był także z tego, że odmawiał udzielania wywiadów. Dopiero kilka lat temu z okazji jubileuszu 50-lecia pracy jego artystycznej ukazał się wywiad rzeka pt. "Spełniony". Pytany o powody swojego milczenia wspominał, że po premierze filmu "Jak rozpętałem II wojnę światową" spotkał się z publicznością w Radomiu i gdy przeczytał recenzję z tego spotkania, postanowił: "nigdy w życiu nikomu nie udzielić żadnego wywiadu". "Odpowiadałem na pytania - naiwnie, może czasami zbyt naiwnie" - mówił.

Remigiusz Grzela, który przeprowadził z Kociniakiem wywiad rzekę, tak opisywał wspólną pracę: "Zazwyczaj tego rodzaju rozmowy ze sławnymi ludźmi naznaczone są swego rodzaju patosem w opowiadaniu o samym sobie. Rozmówcy starają się pokazać swoje zalety i dokonania, a zatuszować to, czym nie można się pochwalić. Marian Kociniak postąpił inaczej, nie skupia się na tym, by kreować siebie lub ubarwiać swoje doświadczenia, nie zależy mu na pokazaniu siebie z jak najlepszej strony. Otwarcie opowiada o swoich słabościach, problemach z alkoholem, konfliktach w zespołach aktorskich".

W książce Kociniak podśmiewał się z kolegów, którzy przygotowują się do spektaklu, czytając dzieła filozoficzne. Sam siebie nazywał "aktorskim zwierzęciem", a swoją metodę pracę określał jako "grę bebechami". "Ty nie myśl, tylko graj i mów prawdę. Będę wiedział, kiedy kłamiesz" - przywoływał radę swojego przyjaciela Henryka Borowskiego, która, jak twierdził, przydawała mu się całe życie.

/źródło: PAP/

powrót

koniec głównej treści